Oj, chmielu, chmielu, ty bujne ziele,
Bez cie nie będzie żadne wesele.
Oj, chmielu, oj, niebożę,
Niech ci Pan Bóg dopomoże,

chmielu niebożę.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olsza szara. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olsza szara. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 maja 2011

Bieszczady - olsza szara i sukcesja wtórna

Nad brzegiem Wołosatego leżała sterta pociętych pniaków. Intensywny ceglasto-pomarańczowy kolor drewna wskazywał na olchę. Zaraz po ścięciu jej drewno jest białe, a po jakimś czasie pod wpływem utleniania przyjmuje charakterystyczny, pomarańczowy kolor. Kiedy drewno wysycha traci jaskrawy kolor, ale odzyskuje go po ponownym namoczeniu. Widać to było na trocinach z pociętej olchy, które leżały nieopodal. Ścinki wypełniające wilgotne zagłębienia między kamieniami miały pomarańczowy kolor, a te przesuszone były żółtawo-białego koloru.

Ścięte pniaki miały szarą korę, stąd moje słuszne skojarzenie z olszą szarą, która w górach porasta kamieniste koryta potoków. Olsza szara jest pionierskim gatunkiem drzewa. Takie cechy olszy szarej, jak szybki wzrost, wytwarzanie lekkich nasion roznoszonych przez wiatr, małe wymagania w stosunku do gleby, znoszenie niskich temperatur, a jednocześnie dobry wzrost na otwartej przestrzeni pomogły jej przy zasiedleniu dużych obszarów w Bieszczadach. Na opustoszałe po II Wojnie Światowej, niezalesione tereny, gdzie zaprzestano upraw rolnych, wkroczyła mało wymagająca olsza szara. Te niewysokie (20 m) i krótko żyjące drzewa (30-70 lat) przygotowały miejsce dla swoich następców - buków i jodeł, które o ironio, rosły tu przed nimi. Pod osłoną zarośli olchowych, a potem na ich obumarłych szczątkach wracał na dawne tereny las, który przed wiekami musiał ustąpić miejsca człowiekowi.