Oj, chmielu, chmielu, ty bujne ziele,
Bez cie nie będzie żadne wesele.
Oj, chmielu, oj, niebożę,
Niech ci Pan Bóg dopomoże,

chmielu niebożę.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zaskroniec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zaskroniec. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 sierpnia 2010

Bieszczady - zaskroniec i jego żółte plamy skroniowe

Szliśmy na Bukowinę. W pewnym momencie mój syn zauważył dużego węża, szybko wpełzającego pod spróchniałą kłodą drzewa. Nie mogliśmy przyjrzeć mu się dokładnie, ale stanowczo zaprotestowałam, żeby wypłaszać go z kryjówki. Wąż jest u siebie, a my jesteśmy tylko gośćmi, wypada więc nie naprzykrzać się gospodarzowi. Nurtowało nas jednak, z kim mieliśmy przyjemność się spotkać. Z opisu syna wynikało, że był to długi, około metrowy wąż. Był prawie czarny, bez żadnego wzoru na ciele.

Mogła być to żmija, chociaż ma ona ciało bardziej masywne i krępe niż wąż, którego spotkaliśmy.
Mógł to być melanistyczny zaskroniec. W Bieszczadach spotykano takie osobniki, u których charakterystyczne, żółte plamy skroniowe, całkowicie zanikły.

Tego dnia znaleźliśmy też małe "stadko" kurek (pieprznik jadalny). Nasz domniemany zaskroniec mógłby sobie pożyczyć trochę żółtego koloru od tych małych grzybków ;-)

Na zdjęciu poniżej pięknoróg lepki - grzyb o podobnej do kurek, żółtej barwie owocnika, który jednak nie jest jadalny. Zdobił spróchniały pień w pobliżu Jeziorek Duszatyńskich.

piątek, 19 marca 2010

Bieszczady - spotkanie z zaskrońcem

Lubię bawić się nad wodą. Chociaż dawno wyrosłam z wieku dziecięcego, został mi zapał budowania kamiennych, błotnych, "patycznych" zapór na strumieniach, potokach, strugach i strużkach. Wykorzystam każdą nadarzającą się okazję do budowy miniaturowej floty z kijków, liści albo kory, jednym słowem z tego, co można znaleźć nad wodą. Tak było i tym razem, kiedy mieliśmy wolny dzień, za sprawą bolesnego pęcherza na stopie.


Widocznie nasza działalność, jako budowniczych, była na tyle cicha, że nie wystraszyliśmy  mieszkańca okolic tego strumienia. Dzięki temu mogliśmy podziwiać eleganckie ruchy, przepływającego miedzy kamieniami zaskrońca. Chował się pod głazami i wdzięcznie wystawiał główkę ozdobioną żółtymi plamami za uszami.


Nasze dyskretne zainteresowanie jednak szybko mu się znudziło. Wypełzł więc na gęsto zarośnięty brzeg i w ten sposób pozbył się naszego towarzystwa.